Wielkie nazwiska, znani producenci i niebanalna fabuła. Dajcie się wciągnąć!

Patrząc na najbliższe zapowiedzi, nowych produkcji, jak i kontynuację tych już znanych, jedno jest pewne - zarwę nie jedną nockę. Wybierać jest w czym i najbardziej cieszy fakt, że jest sporo kontynuacji tych serii, z którymi już zdążyłem się zżyć. Będą też oczywiście nowe pozycje, które zapowiadają się wyjątkowo ciekawie. Z tego co wyselekcjonowałem, myślę że każdy bez problemu znajdzie coś dla siebie. Będą wielkie nazwiska, znani producenci, niebanalna fabuła, a wszystko po to, by zapewnić wam szaloną serialową jazdę bez trzymanki.





Już we wrześniu spotkamy się ponownie z Kiefer'em Sutherland'em, pracownikiem Białego Domu, który, wyznaczony jako "przeznaczony do przeżycia" po katastrofalnym zamachu stanu, podczas którego zginął obecny prezydent USA i cała świta kongresmenów, konstytucjonalnie obejmuje wolny urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Pierwsza odsłona "Designated Survivor" już od samego początku brutalnie wprowadza nas w świat amerykańskiej polityki. Młody niedoświadczony politycznie urzędnik będzie zmagał się z przeróżnymi matactwami i cwaniactwem partyjnym, po to by godnie sprawować powierzony mu urząd. Jednak polityka stanowi jedynie tło dla tej serii. Fabuła skupia się tutaj bardziej na zdemaskowaniu spisku i samego zamachu na prezydenta, a także ukazaniu trudnych decyzji moralnych, jakie będzie musiał niejednokrotnie podejmować nowy prezydent. Akcja serialu toczy się w dwóch płaszczyznach. Jedna przedstawia prezydenta i jego codzienne życie, druga stara się rozwikłać głęboko zagmatwaną intrygę. Pierwszy sezon oglądało się całkiem przyjemnie, a dzięki częstym zwrotom akcji i nieco zawiłej fabule serial nie był schematyczny. 



To co wyróżnia "Designated Survivor" to fakt, iż mimo jest to thriller polityczny, samej polityki w nim jest niewiele. Nie zobaczycie tu długich nużących przemów, pracy kongresu, struktury partyjnej, czy kuluarów Białego Domu. Sama polityka jest ograniczona do minimum i stanowi jedynie tło dla rozwijającej się fabuły. Dzięki temu seria zyskuje na dynamice i nie jest nudna. Dodatkowy plus należy się scenarzystom, którzy odpowiednio dawkują rozwój całej historii, co powoduje, iż niczego do końca nie jesteśmy pewni a nasze konkluzje nie raz zostaną zweryfikowane w kolejnych odcinkach. Obok Kiefer'a, który zagrał idealnie Toma Kirkmana, zobaczymy również: Maggie Q ("Nikita", "Szklana Pułapka", "Mission: Impossible"), Kall'a Penn'a ("Wieczny Student", "Dr. House"), oraz Kevin'a Mc Nally ("Piraci z Karaibów", "Walkiria", "Irlandzki Numer"). Drugi sezon wyprodukuję Keith Eisner, premiera zaplanowana jest na 27 września br. Seria dostępna będzie na platformie Netflix.










Po raz trzeci powróci"Lucifer" - seria, która wzbudzała ogromne kontrowersje powróci na ekrany już 2 października br. W roli głównej zobaczymy ponownie Tom'a Ellis'a, który jako tytułowy Lucifer opuścił piekło by egzystować ze zwykłymi śmiertelnikami.Zawsze prawdomówny, niezwykle szarmancki i niesforny stoczy jeszcze nie jedną batalię ze swoim najgorszym wrogiem. Luźna interpretacja z inteligentnymi i dowcipnymi dialogami, które są znakiem rozpoznawczym tej serii uwiodła już nie jednego widza.Więcej o fabule możecie przeczytać tutaj

W trzeciej odsłonie Lucyfer zyska rywala w postaci porucznika policji, w tej roli Tom Welling ( "Tajemnice Smallville", "Mgła", "Fałszywa Dwunastka"), który podobnie jak on cechuje się niezwykłym intelektem i doskonałym zmysłem strategicznym. Rola porucznika została specjalnie rozpisana, głównie po to by wykrzesać z diabła jeszcze więcej szatańskiej natury. Teraz gdy władca piekieł odzyskał swoje upragnione skrzydła i wszyscy zaczynają go utożsamiać z aniołem, stanie przed trudnym zadaniem i będzie musiał wszystkim udowodnić, że nic się nie zmieniło, a on nadal pozostał sobą - bezwzględnym, cynicznym i złym Lucyferem. Oprócz niesamowicie rozbudowanej linii dialogowej, uwagę zwraca jeszcze muzyka, która stanowi idealne uzupełnienie dla całej serii. Obok wspomnianego Ellis'a i Welling'a zobaczymy również: Rachael Harris ("Kac Vegas"), Kevin'a Alejandro ("Czysta Krew", "Constantine", "Czerwony Stan"), oraz Lauren German ("Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną", "Hostel", "Mroczna Kraina").










Również w październiku a dokładniej 13-go zadebiutuje nowa seria- "Mindhunter". Pamiętacie kultowy już film "Siedem", lub flagowiec Netflixa serial "House of Cards" ? Ten sam Pan, który reżyserował te hity zaczął przygodę z nową produkcją "Mindhunter". Jak nie trudno się domyślić tematem przewodnim będą seryjne morderstwa. Fabuła nowej serii skupi się na dwóch agentach federalnych, którzy bieżące zbrodnie rozwiązują za pomocą ... wizyt i rozmów z byłymi seryjnymi psychopatami.Notabene scenariusz serii oparty jest na faktach, które spisane zostały na kartach książki autorstwa Marka Olshakera i Johna E. Douglasa pt. "Mind Hunter: Inside FBI's Elite Serial Crime Unit". Akcja serialu cofnie nas do 1979 roku i rozgrywać się będzie w Stanach Zjednoczonych. W rolach głównych wystąpią m.in: Holt Mc Callany ("Siła i Honor"," Sally", "Obcy"), Jonathan Groff ("Spojrzenia", "Snajper"), Anna Torv ("Powrót", "Pacyfik"), oraz  Cotter Smith ("K-9", "X-Men", "Single od Dziecka"). Całość zaplanowana jest na 10 epizodów, emisja na platformie Netflix.










Z kolei 27 października po raz kolejny będziemy mogli śledzić losy pięknej Jane Do w tej roli Jaimie Alexander ("Thor", "Savannah", "Likwidator"). "Blindspot" bo o nim mowa, zdobył niezwykle wysoką oglądalność, więc nie dziwi fakt, że producenci podjęli się kolejnej kontynuacji serii.Podczas przeprowadzonych badań na zlecenie stacji NBC, blisko 86% ankietowanych opowiedziało się za kontynuacją serii. Sama struktura serii może nieco przypominać kultowy już "Prison Break", w którym tatuaże na ciele Mike’a Scofield’a również przedstawiały mapę, a dokładniej plan więzienia, co było kluczowe dla całej fabuły serialu. Jednak poza tym wspólnym motywem jest to całkiem inna, bardzo epicznie opowiedziana historia. Więcej przeczytacie tutaj

O trzeciej odsłonie serii niewiele można się dowiedzieć na chwilę obecną. Fabuła zostanie rozwinięta o kolejne wątki poboczne, które zdradzą więcej na temat przeszłości Jane Do i Kurta Weller'a. Nie zostały jeszcze rozszyfrowane wszystkie tatuaże zdobiące ciało Jane, więc i tu dosyć dużą swobodę mają scenarzyści. Jaki los spotka "Blindspot" ? Nie wiadomo. Mimo przeprowadzonych ankiet, oglądalność zaczęła spadać. Za główny powód podaje się przeniesienie emisji serii w Stanach Zjednoczonych. Do tej pory "Blindspot" gościło w każdy poniedziałek o 22:00, a w czasie trwania 2 sezonu, przesunięto go na środę,  na godz. 8:00.  Całe zamieszanie wynikło ze skomplikowanych procedur prawa autorskiego, należnych licencji i prawa do emisji reklam. Mam nadzieję, że całe to zamieszanie szybko rozejdzie się po kościach, bo seria warta  jest kontynuowania, tym bardziej, że opowiadana historia nie dobiegła jeszcze do końca...



Ciąg dalszy nastąpi - bądźcie czujni...


Duchowa rozprawa z Depeche Mode. Prolog do recenzji "Spirit".


Muzycznie istnieją już grubo ponad trzy dekady. Znają ich prawie wszyscy, nawet Ci którzy nigdy nie byli ich sympatykami. Od początku kontrowersyjni, nowatorscy i wyobcowani. Gdy początkiem lat osiemdziesiątych, nieśmiało stawiali pierwsze kroki na scenie muzycznej, nikt nie spodziewał się jak ważną role odegrają w historii muzyki popularnej. Niedoświadczeni, śmiesznie wystylizowani czterej chłopcy ruszyli by podbić świat (no może w pierwszej kolejności Europę).






Szukając własnego "Ja"


Początkowe projekty młodych muzyków, odbierane były przez krytykę w różnoraki sposób.W większości jednak były, delikatnie mówiąc nie pochlebne. Pierwszy album grupy "Speak & Spell", którą wówczas tworzyli: Vince Clark (kompozytor, klawiszowiec), Martin Gore (klawiszowiec, kompozytor), Andy Fletcher (klawiszowiec) i Dave Gahan (wokal) w szerszej perspektywie był niczym innym jak próbą szukania swojego własnego muzycznego ego. W większości składał się z pretensjonalnych, naiwnych i banalnych kawałków opartych mocno o taneczną nutę, co bardzo szybko pozwoliło krytyce przypiąć grupie łatkę - tych grających w nurcie new romantic. Co ciekawe sami zainteresowani zdali się mieć inne zdanie na ten temat. 

"TABU" - fascynująca opowieść Toma Hardy'go i Ridley'a Scott'a.



Pierwsza produkcja Toma Hardy'go zadebiutowała wczoraj w serwisie HBO GO. Znany większości i niezwykle charyzmatyczny aktor, podjął się próby stworzenia mini serii, której nadał mroczny tytuł "Tabu". Wspólnie ze swoim ojcem (Edward Chips Hardy), stworzył historię, która nie będzie łatwa w odbiorze. Rozleje się mnóstwo krwi, a zemsta, intrygi, obłuda, oraz zdrada zdecydowanie będą na pierwszym planie. A wszystko to poda nam jak na tacy - Ridley Scott, który podjął się wyreżyserowania "Tabu".




Chociaż nie po raz pierwszy na ekranie, to w roli scenarzysty i producenta Tom Hardy jest absolutnym debiutantem. Pomysł na własną produkcję zrodził się jeszcze w ubiegłym roku, kiedy to razem z ojcem zasiadł wspólnie nad scenariuszem. Po krótkim czasie z pomocą przyszedł Steven Knight twórca serii Peaky Blinders, który znakomicie wkomponował się w pracę Hardych i wzbogacił ją swoim, nie małym doświadczeniem.

Iluzja schizofrenii, czyli jak zabawić się z widzem.


Skryty, stroniący od międzyludzkich relacji, z zaburzeniami osobowości młody człowiek decyduje o losach świata. Brzmi nieprawdopodobnie?          A jednak. Sam Esmail w swojej nowej produkcji przekonuje, że tak właśnie się stanie.

 

 





"Mr. Robot" bo o nim mowa, zadebiutował 24 czerwca 2015r. (nieco ponad trzy miesiące później był dostępny w Polsce) i zebrał bardzo przychylne noty krytyków. Nie przestał tym samym budzić kontrowersji i szokować. Pierwszy sezon jest pewnego rodzaju epilogiem do tego co wydarzy się później. 

Wraca uwodzicielska i demoniczna Vanessa. Znów powieje grozą.


Niesamowita Eva Green powraca z trzecim sezonem serii "Penny Dreadful". Ta uwodzicielsko demoniczna postać wniesie wiele zamieszania do nowej fabuły, oraz będzie nas na przemian - straszyć i intrygować. Razem ze swoimi przyjaciółmi, których znamy z poprzednich odsłon, stoczy kolejną krwawą bitwę z najmroczniejszym złem. Może tym razem bramy piekieł zatrzasną się na dobre ?

Diabeł stróż z Nowego Jorku zaskakuje po raz kolejny.



Mogło by się wydawać, że ta kolejna produkcja Marvel'a nie wniesie nic nowego, jednak tym razem jest inaczej. Sympatyczny nowojorski diabełek już w pierwszym sezonie udowodnił, że nie będziemy się z nim nudzić. Premiera "Daredevil'a" miała miejsce 10 kwietnia 2015 roku, obecnie dostępny jest drugi sezon, który możemy w całości oglądnąć za pośrednictwem Netflixa. Dla nielubiących czytać jest też wersja z polskim lektorem.


.firstpage, .lastpage {display: none;}