Duchowa rozprawa z Depeche Mode. Prolog do recenzji "Spirit".


Muzycznie istnieją już grubo ponad trzy dekady. Znają ich prawie wszyscy, nawet Ci którzy nigdy nie byli ich sympatykami. Od początku kontrowersyjni, nowatorscy i wyobcowani. Gdy początkiem lat osiemdziesiątych, nieśmiało stawiali pierwsze kroki na scenie muzycznej, nikt nie spodziewał się jak ważną role odegrają w historii muzyki popularnej. Niedoświadczeni, śmiesznie wystylizowani czterej chłopcy ruszyli by podbić świat (no może w pierwszej kolejności Europę).






Szukając własnego "Ja"


Początkowe projekty młodych muzyków, odbierane były przez krytykę w różnoraki sposób.W większości jednak były, delikatnie mówiąc nie pochlebne. Pierwszy album grupy "Speak & Spell", którą wówczas tworzyli: Vince Clark (kompozytor, klawiszowiec), Martin Gore (klawiszowiec, kompozytor), Andy Fletcher (klawiszowiec) i Dave Gahan (wokal) w szerszej perspektywie był niczym innym jak próbą szukania swojego własnego muzycznego ego. W większości składał się z pretensjonalnych, naiwnych i banalnych kawałków opartych mocno o taneczną nutę, co bardzo szybko pozwoliło krytyce przypiąć grupie łatkę - tych grających w nurcie new romantic. Co ciekawe sami zainteresowani zdali się mieć inne zdanie na ten temat. 
.firstpage, .lastpage {display: none;}